Wesele z klasą – Wanda i Adrian24 września 2019

W gorący, sierpniowy dzień towarzyszyłem Wandzie i Adrianowi w przygotowaniach, ślubie i weselu jako fotograf - zobaczcie, jak było :]

Ślub i wesele z klasą – lubię to!

To był gorący, sierpniowy dzień. Kot przestraszony przygotowaniami schował się do szafy. Tymczasem Wanda i Adrian szykowali się, żeby za moment powiedzieć sobie „tak”.

Ceremonia zaślubin odbyła się w ogrodzie restauracji Godding. Jest to miejsce bardzo malowniczo położone. Dookoła zieleń i szum drzew. Zdecydowanie sprzyjają romantycznym chwilom. I fotografowi :] Bo dzięki ciekawej scenerii i dopasowanemu do otoczenia wystrojowi sali nie potrzeba było fajerwerków, aby stworzyć wyjątkowy klimat. Zieleń i biel za oknem doskonale komponowała się z zielonymi dodatkami na stołach, wystrojem ogrodu oraz bukietem i butonierką Państwa Młodych. Lubię tak ładnie dopracowane detale :]

Atmosfera była naprawdę gorąca.

Także dlatego, że Godding niestety nie ma klimatyzacji. Wydaje mi się, że obecnie wszystkie sale weselne i restauracje powinny posiadać klimę. W końcu sezon ślubny jest związany z najcieplejszymi miesiącami w roku. Co prawda sierpniowe wieczory są zazwyczaj nieco chłodniejsze i podczas gorączki weselnej nocy można było wyjść na zewnątrz by trochę ochłonąć. Ale jednak w naprawdę upalne dni klimatyzacja bywa wybawieniem.

Pamiętacie, co pisałem o wyborze fotografa ślubnego?

Pamiętajcie, by rozejrzeć się odpowiednio wcześnie. Wanda i Adrian podpisywali umowę z łaszącym się do nich Nitkiem. Przy odbiorze musieli znosić harce Misia, który jest bardzo towarzyskim kotem :]

Jeśli chcecie abym to ja był fotografem na Waszym ślubie zapraszam do kontaktu – choć może akurat się zdarzyć wolny termin last minute lepiej nie zostawiać tego na ostatnią chwilę.

Na tym weselu mogłem się poczuć trochę jak gość weselny, ponieważ siedziałem razem z młodszą częścią wesołej ekipy.

Było fajnie :] Zdarzają się momenty w mojej pracy, że nie robię zdjęć – bo na przykład wszyscy jedzą. Dzięki temu, że siedziałem przy stole ze wszystkimi miałem doborowe towarzystwo i chwilę oddechu. Wiadomo, cały czas w gotowości do robienia zdjęć :]

Galeria poniżej to tylko skrót zdjęć z całego, liczącego ponad 300 zdjęć reportażu. Młodzi oczywiście już go odebrali :]

Zapraszam do obserwowania mnie na Facebooku oraz Instagramie

Wesele z klasą – Wanda i Adrian24 września 2019

W gorący, sierpniowy dzień towarzyszyłem Wandzie i Adrianowi w przygotowaniach, ślubie i weselu jako fotograf - zobaczcie, jak było :]

Ślub i wesele z klasą – lubię to!

To był gorący, sierpniowy dzień. Kot przestraszony przygotowaniami schował się do szafy. Tymczasem Wanda i Adrian szykowali się, żeby za moment powiedzieć sobie „tak”.

Ceremonia zaślubin odbyła się w ogrodzie restauracji Godding. Jest to miejsce bardzo malowniczo położone. Dookoła zieleń i szum drzew. Zdecydowanie sprzyjają romantycznym chwilom. I fotografowi :] Bo dzięki ciekawej scenerii i dopasowanemu do otoczenia wystrojowi sali nie potrzeba było fajerwerków, aby stworzyć wyjątkowy klimat. Zieleń i biel za oknem doskonale komponowała się z zielonymi dodatkami na stołach, wystrojem ogrodu oraz bukietem i butonierką Państwa Młodych. Lubię tak ładnie dopracowane detale :]

Atmosfera była naprawdę gorąca.

Także dlatego, że Godding niestety nie ma klimatyzacji. Wydaje mi się, że obecnie wszystkie sale weselne i restauracje powinny posiadać klimę. W końcu sezon ślubny jest związany z najcieplejszymi miesiącami w roku. Co prawda sierpniowe wieczory są zazwyczaj nieco chłodniejsze i podczas gorączki weselnej nocy można było wyjść na zewnątrz by trochę ochłonąć. Ale jednak w naprawdę upalne dni klimatyzacja bywa wybawieniem.

Pamiętacie, co pisałem o wyborze fotografa ślubnego?

Pamiętajcie, by rozejrzeć się odpowiednio wcześnie. Wanda i Adrian podpisywali umowę z łaszącym się do nich Nitkiem. Przy odbiorze musieli znosić harce Misia, który jest bardzo towarzyskim kotem :]

Jeśli chcecie abym to ja był fotografem na Waszym ślubie zapraszam do kontaktu – choć może akurat się zdarzyć wolny termin last minute lepiej nie zostawiać tego na ostatnią chwilę.

Na tym weselu mogłem się poczuć trochę jak gość weselny, ponieważ siedziałem razem z młodszą częścią wesołej ekipy.

Było fajnie :] Zdarzają się momenty w mojej pracy, że nie robię zdjęć – bo na przykład wszyscy jedzą. Dzięki temu, że siedziałem przy stole ze wszystkimi miałem doborowe towarzystwo i chwilę oddechu. Wiadomo, cały czas w gotowości do robienia zdjęć :]

Galeria poniżej to tylko skrót zdjęć z całego, liczącego ponad 300 zdjęć reportażu. Młodzi oczywiście już go odebrali :]

Zapraszam do obserwowania mnie na Facebooku oraz Instagramie