Wesele na Kaszubach20 sierpnia 2019

Wesele na Kaszubach - niedaleko, malowniczo i hucznie :] Kaszubskie wesele Marty i Michała.

Wesele zorganizowane przez Martę i Michała wyszło doskonale. Od początku mieliśmy dobry kontakt i jak zawsze byłem przekonany, że uda się ich zadowolić pod każdym fotograficznym względem.

Wesele na Kaszubach… Które to już z kolei w mojej karierze :] Na szczęście z Gdańska na Kaszuby jest dosyć blisko, więc nie ma problemu, żebym dojechał na czas. Zresztą, w całym ślubnym stresie nie ma nic gorszego niż spóźniający się fotograf (no chyba, że spóźniający się Pan Młody :]]), więc zawsze jestem na czas.

Spotkaliśmy się w domu rodzinnym Marty. Przygotowania zakończyły się kiedy zza okna usłyszałem muzykę. Najbliższa rodzina powoli zbierała się pod domem.
Trochę mojego ulubionego ślubnego chaosu, przywitania, błogosławieństwo w wypchanym rodziną domu i ruszamy do kościoła.

Kościół w Sulęczynie widzę pierwszy raz. Zwróćcie uwagę na dywan. Można? Można:]

Ceremonia przebiegła ze standardową liczbą wzruszeń a liczni goście utworzyli fajne i kolorowe tło do naszego fotoreportażu. Po ceremonii ustawiłem ludzi do zdjęcia grupowego [jest w galerii] i następnie pojechaliśmy do
Wichrowego Wzgórza na wesele.

Wesele, jak to na Kaszubach, zapowiadało się na dość długie, a przy długich weselach dzieje się dużo :-]

Całe szczęście działo się wyłącznie dobrze i bez żadnych zgonów czy „ej, pan, zrób zdjęcie”. Było po prostu przyjaźnie, wesoło i treściwie. Mimo faktu, że wesele było długie [przyjechaliśmy około 15!] to rytm całej imprezy pozwolił na fajne rozłożenie sił podczas wesela. Najgorzej jest kiedy trzeba siedzieć i czekać aż coś się zadzieje ja chcę chodzić, zapierniczać, fotografować! 😀
Co więcej, z tego co słyszałem, na weselu obok fotografowie mieli biedę. Nie dość, że wchodząc tyłem na salę jeden z nich przewrócił cały stół z szampanami, to jeszcze później podczas wesela spadł im całkiem dobrej klasy dron. Zmiana stanu skupienia drona to dość droga impreza i serdecznie im współczuję.
To drugie to pech. To pierwsze – zawsze patrz gdzie się cofasz. Serio.

Co tu dużo gadać –  do zdjęć!

Zapraszam do mnie na Facebook  gdzie możecie skomentować ten właśnie wpis.
Konto na instagramie znajdziecie Tu

Pozdrawiam!
Fotograf  Piotr Połoczański

Wesele na Kaszubach20 sierpnia 2019

Wesele na Kaszubach - niedaleko, malowniczo i hucznie :] Kaszubskie wesele Marty i Michała.

Wesele zorganizowane przez Martę i Michała wyszło doskonale. Od początku mieliśmy dobry kontakt i jak zawsze byłem przekonany, że uda się ich zadowolić pod każdym fotograficznym względem.

Wesele na Kaszubach… Które to już z kolei w mojej karierze :] Na szczęście z Gdańska na Kaszuby jest dosyć blisko, więc nie ma problemu, żebym dojechał na czas. Zresztą, w całym ślubnym stresie nie ma nic gorszego niż spóźniający się fotograf (no chyba, że spóźniający się Pan Młody :]]), więc zawsze jestem na czas.

Spotkaliśmy się w domu rodzinnym Marty. Przygotowania zakończyły się kiedy zza okna usłyszałem muzykę. Najbliższa rodzina powoli zbierała się pod domem.
Trochę mojego ulubionego ślubnego chaosu, przywitania, błogosławieństwo w wypchanym rodziną domu i ruszamy do kościoła.

Kościół w Sulęczynie widzę pierwszy raz. Zwróćcie uwagę na dywan. Można? Można:]

Ceremonia przebiegła ze standardową liczbą wzruszeń a liczni goście utworzyli fajne i kolorowe tło do naszego fotoreportażu. Po ceremonii ustawiłem ludzi do zdjęcia grupowego [jest w galerii] i następnie pojechaliśmy do
Wichrowego Wzgórza na wesele.

Wesele, jak to na Kaszubach, zapowiadało się na dość długie, a przy długich weselach dzieje się dużo :-]

Całe szczęście działo się wyłącznie dobrze i bez żadnych zgonów czy „ej, pan, zrób zdjęcie”. Było po prostu przyjaźnie, wesoło i treściwie. Mimo faktu, że wesele było długie [przyjechaliśmy około 15!] to rytm całej imprezy pozwolił na fajne rozłożenie sił podczas wesela. Najgorzej jest kiedy trzeba siedzieć i czekać aż coś się zadzieje ja chcę chodzić, zapierniczać, fotografować! 😀
Co więcej, z tego co słyszałem, na weselu obok fotografowie mieli biedę. Nie dość, że wchodząc tyłem na salę jeden z nich przewrócił cały stół z szampanami, to jeszcze później podczas wesela spadł im całkiem dobrej klasy dron. Zmiana stanu skupienia drona to dość droga impreza i serdecznie im współczuję.
To drugie to pech. To pierwsze – zawsze patrz gdzie się cofasz. Serio.

Co tu dużo gadać –  do zdjęć!

Zapraszam do mnie na Facebook  gdzie możecie skomentować ten właśnie wpis.
Konto na instagramie znajdziecie Tu

Pozdrawiam!
Fotograf  Piotr Połoczański