Prezydent21 stycznia 2020

To był dzień, w którym całe miasto stanęło w ciszy.

Tego dnia Prezydent zebrał do swojej puszki Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy rekordową kwotę pieniędzy – prawie 16 milionów złotych.

To był dzień, kiedy wszyscy – i zwolennicy, i przeciwnicy zjednoczyli się.

To mógł być jeden z piękniejszych dni w historii Gdańska. Mógłby, gdy nie to, że tego dnia Gdańsk stracił Prezydenta.

***

Pracowałem z nim przez 6 lat.

Był zawsze uprzejmy wobec mnie i wszystkich wokół. Także dla swoich przeciwników politycznych. Co więcej, zawsze zachowywał się z klasą. Przez te kilka lat wiele było różnych zleceń. Myślałem, że po zrobieniu i zdaniu fotografii, które wykonałem nasza współpraca w sposób naturalny się zakończy. A tymczasem Prezydent zaskakiwał mnie wielokrotnie, zapraszając do realizacji nowych zadań.

Byłem z nim zarówno na festynach, na spotkaniach z mieszkańcami dzielnic, jak i w szkołach i na budowach wielu działających już obiektów.

Byłem też z nim ostatniego dnia, kiedy kwestował na rzecz WOŚP. Ja oczywiście robiłem zdjęcia. Pożegnaliśmy się około godziny 16:00 – wtedy nie wiedziałem jeszcze, że na zawsze.

Pamiętacie Prezydenta bez brody? Przez wiele lat nie nosił zarostu i kto wie, może to właśnie moje brodate towarzystwo zachęciło go do zmiany swojego wizerunku?

Przez czas naszej współpracy zrobiłem mu naprawdę wiele zdjęć. I tych wśród ludzi, a także portretowych. Towarzyszyłem z aparatem Prezydentowi także w jego ostatniej drodze.

Na wybranej galerii zdjęć chciałem go pokazać… nie wiem, inaczej?

Wśród ludzi i miejsc, w których był obecny. Tuż obok nich. Z pewnością to właśnie był jego przepis na sukces – być tuż obok, nie być niedostępnym prezydentem zamkniętym tylko w murach urzędu. W związku z tym zawsze był blisko ludzi i swojego ukochanego Gdańska.

Nie bał się głosić niepopularnych poglądów.

Prezydent uważał, że Gdańsk przede wszystkim musi być miastem otwartym dla każdego. Podkreślał także znaczenie dialogu. Zaangażował się we wdrożenie miejskiego projektu integracji imigrantów, wziął również udział w Marszu Równości. Dodatkowo dla niego każdy obywatel, niezależnie od swoich poglądów, miejsca pochodzenia czy orientacji był równie ważny. Dla niego Gdańsk był wspólnotą. A on integralną częścią tej wspólnoty. Nie jako przywódca – tylko jako lider.

***

“Zawsze był. Gdzieś w tle, ciągle i wciąż, a życie samo się działo, Miasto samo rosło. Chodziliśmy, korzystaliśmy, narzekaliśmy, żyliśmy, a ktoś przycinał trawę, sprzątał schody, przestawiał na lato meble do ogrodu i czasem brał dzieci na spacer. I nagle czarną chmurą stało się tak, jakby ktoś odłączył od Miasta jego wierny, ciepły cień.

Na chwilę zapomnieliśmy, jak się oddycha.

Panie Prezydencie. Zostań na zawsze w swoim Mieście. Bądź, jak byłeś – za sterem, gdzieś w tle – czuły opiekun – zawsze niosący dumne imię Gdańska jak swój największy skarb. Bo i Gdańsk zawsze będzie miał również Twoje imię.”

–Anna Danuta Pitra

***

Jeżeli macie ochotę na więcej zdjęć i wspomnień zapraszam na mojego Facebooka, a także Instagrama.

Prezydent21 stycznia 2020

To był dzień, w którym całe miasto stanęło w ciszy.

Tego dnia Prezydent zebrał do swojej puszki Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy rekordową kwotę pieniędzy – prawie 16 milionów złotych.

To był dzień, kiedy wszyscy – i zwolennicy, i przeciwnicy zjednoczyli się.

To mógł być jeden z piękniejszych dni w historii Gdańska. Mógłby, gdy nie to, że tego dnia Gdańsk stracił Prezydenta.

***

Pracowałem z nim przez 6 lat.

Był zawsze uprzejmy wobec mnie i wszystkich wokół. Także dla swoich przeciwników politycznych. Co więcej, zawsze zachowywał się z klasą. Przez te kilka lat wiele było różnych zleceń. Myślałem, że po zrobieniu i zdaniu fotografii, które wykonałem nasza współpraca w sposób naturalny się zakończy. A tymczasem Prezydent zaskakiwał mnie wielokrotnie, zapraszając do realizacji nowych zadań.

Byłem z nim zarówno na festynach, na spotkaniach z mieszkańcami dzielnic, jak i w szkołach i na budowach wielu działających już obiektów.

Byłem też z nim ostatniego dnia, kiedy kwestował na rzecz WOŚP. Ja oczywiście robiłem zdjęcia. Pożegnaliśmy się około godziny 16:00 – wtedy nie wiedziałem jeszcze, że na zawsze.

Pamiętacie Prezydenta bez brody? Przez wiele lat nie nosił zarostu i kto wie, może to właśnie moje brodate towarzystwo zachęciło go do zmiany swojego wizerunku?

Przez czas naszej współpracy zrobiłem mu naprawdę wiele zdjęć. I tych wśród ludzi, a także portretowych. Towarzyszyłem z aparatem Prezydentowi także w jego ostatniej drodze.

Na wybranej galerii zdjęć chciałem go pokazać… nie wiem, inaczej?

Wśród ludzi i miejsc, w których był obecny. Tuż obok nich. Z pewnością to właśnie był jego przepis na sukces – być tuż obok, nie być niedostępnym prezydentem zamkniętym tylko w murach urzędu. W związku z tym zawsze był blisko ludzi i swojego ukochanego Gdańska.

Nie bał się głosić niepopularnych poglądów.

Prezydent uważał, że Gdańsk przede wszystkim musi być miastem otwartym dla każdego. Podkreślał także znaczenie dialogu. Zaangażował się we wdrożenie miejskiego projektu integracji imigrantów, wziął również udział w Marszu Równości. Dodatkowo dla niego każdy obywatel, niezależnie od swoich poglądów, miejsca pochodzenia czy orientacji był równie ważny. Dla niego Gdańsk był wspólnotą. A on integralną częścią tej wspólnoty. Nie jako przywódca – tylko jako lider.

***

“Zawsze był. Gdzieś w tle, ciągle i wciąż, a życie samo się działo, Miasto samo rosło. Chodziliśmy, korzystaliśmy, narzekaliśmy, żyliśmy, a ktoś przycinał trawę, sprzątał schody, przestawiał na lato meble do ogrodu i czasem brał dzieci na spacer. I nagle czarną chmurą stało się tak, jakby ktoś odłączył od Miasta jego wierny, ciepły cień.

Na chwilę zapomnieliśmy, jak się oddycha.

Panie Prezydencie. Zostań na zawsze w swoim Mieście. Bądź, jak byłeś – za sterem, gdzieś w tle – czuły opiekun – zawsze niosący dumne imię Gdańska jak swój największy skarb. Bo i Gdańsk zawsze będzie miał również Twoje imię.”

–Anna Danuta Pitra

***

Jeżeli macie ochotę na więcej zdjęć i wspomnień zapraszam na mojego Facebooka, a także Instagrama.